Nadzwyczajność sprzętu komputerowego i wrażliwość systemów UNIX przy ich wykorzystaniu jest czymś nad zwyczajnym. Kolejny raz zadziwia mnie czułość Debiana’a na osprzęt sieciowy, w tym wypadku 2 karty Ethernet Davicom DL10030.
Biorąc pod uwagę tworzenie domowego serwera, oparłem się o komponenty jak najtańsze. Owe karty sieciowe zakupiłem po 5 PLN sztuka. Dwie z nich działają już w komputerach z systemem Microsoft, nie sprawiając żadnego kłopotu, pozostałe dwie zaś zostały zainstalowane w maszynie, która ma imitować serwer. Jakie moje było zdziwienie, kiedy okazuje się, że najpierw pfSense, a następnie Debian Lenny 5.2 nie jest w stanie pobrać adresu IP poprzez DHCP. Działa to także w drugą stronę, bowiem uruchomione serwer DHCP także nie nadaje adresów, a karty sieciowe nie komunikują się z innymi kartami sieciowymi, obsługiwanymi poprzez system Windows.
Ktoś kiedyś wspomniał mi o tym, że Debian wrażliwy jest na uszkodzone karty sieciowe, które działają pod Windowsem bez zarzutu. Co prawda, ze sprawdzeniem, czy owe karty działają pod Windowsem, będzie mały kłopot – brak maszyny w której mogę to sprawdzić, to jednak zrobić to muszę dla świętego spokoju. Czy je utylizować czy przechować i wykorzystać w jakimś komputerze z Windows.
Mądrość wynikająca z tego zdarzenia:
„Nigdy nie oszczędzaj na komponentach do serwera”