Mija kolejny rok życia. Być może ten blog, nie jest najlepszym, a może jest, miejscem na takie podsumowanie. Nie jest to w żaden sposób podsumowanie, chociażby porównywalne z podsumowaniem, wewnątrz ciała i umysłu. To raczej jest owocem tego podsumowania. I chociażby chcieć pisać i mówić o pewnych rzeczach, tak się tutaj nie stanie. cały ten poniższy wywód, to nie przedstawienie etapów, momentów czy rozdziałów przez jakie przechodziłem, a jedynie ich wyniki okraszone na końcu podsumowaniem całości.
Rok 2009, dwudziesty rok życia, ostatni rok szkoły, pierwszy rok studiów, pierwszy okres poszukiwania pracy. Szkoła ukończona z zadziwiającym mnie samego wynikiem, nagroda dyrektora, dobre wyniki matury i egzaminu zawodowego. Technikum nie było złym wyborem, tak jak sądzili co niektórzy. Wybór był świadomy, prowadzący do pewnego sensownego celu. No i tutaj, pierwsze jakże wyraźne odbicie tej decyzji w rzeczywistości. Umiejętności, poparte doświadczeniem zawodowym, oraz certyfikatem państwowym, okazały się zbyt małe, zbyt pospolite, a może nawet zbyt błahe, aby umożliwić mi pracę, taką jaką lubię i jaką chciałbym. Najwyraźniej, mimo iż człowiek starał się wyróżnić swoimi umiejętnościami to owe umiejętności okazały się niczym nie wyróżniające z tłumu. Ot, szary człowiek, z tłumu ludzi, umiejących rzeczy z tego samego zakresu.
Cztery miesiące poszukiwania pracy, okazały się bezowocne, mimo iż istniała nadzieja na prace w zawodzie, jednak jak się okazuje, firma Konver i Autoryzowane Centrum Biznesu Ery (obydwie firmy, figurują jako jedna, prowadzona przez pewne małżeństwo) to nic innego jak akwizycja, w trochę innym wydaniu, a to co mi obiecywali to już w ogóle śmieszne rzeczy wyszły. Potem krótki epizod jako Monter Elementów z Tworzyw Sztucznych w Polfa S.A. Lublin no i od listopada, praca jako kurier w UPS. Nie jest lekko, ogromna odpowiedzialność jaka ciąży na tym zawodzie, nie rozumiana przez wiele osób nie znających dokładnie tego zawodu.
Uczelnia to tym bardziej nie jest oaza spokoju. Egzaminy, ważne, ważniejsze, powodują tak czy inaczej to, że człowiek targany jest przez porażki i sukcesy. Wiara jednak pozwala na utrzymanie się w jako takim pionie i dążeniu do konkretnego celu. Najgorszy etap uczelni przede mną.
Zdrowie. Psychicznie, teoretycznie jest dobrze, ale czy na pewno to tylko może stwierdzić specjalista lekarz. Fizycznie, nie jest najlepiej. nie zanosi się na poprawę, a raczej odwrotnie. Ale życie jest jedno ni nie ma sensu go marnować na stanie w kolejkach do lekarzy.
I być może wszystko wyglądało by troszkę łatwiej, prościej i spokojniej gdyby wewnątrz człowieka, i w jego otoczeniu było tak samo. A jednak tak nie jest. życie rodzinne i osobiste, to jedna wielka porażka. I chociaż wygląda to jak żal do całego świata takim czymś nie jest. To coś na wzór osobistej spowiedzi, czy raczej bilansu zysków i strat.
Nie che i nie oczekuje niczego co miało by mi pomóc. Jest wiele słów które mogą to opisać, żadne tego nie zmieni. Nie wiem i nie będę przewidywał tego, nie taki jest mój cel. Nie zacznę też wszystkiego na nowo, to złudne pojęcie ludzi, którzy nie chcą sobie poradzić z życiem i jego grą. Może i ten cały tekst nie jest też tym czego osobiście oczekiwałem. Ale chyba nikomu tak do końca nie udało się osiągnąć tego co zamierzali a już na pewno nie dokładnie tak jak by tego chcieli. Najgorsze w życiu jest to, że nie tylko nasze decyzje wpływają na nie ale także czyny i decyzje innych. A przez ten rok, wiele takich decyzji spowodowało taki a nie inny wniosek.
Rok 2009 uważam za rok stracony.
“Życie depcze wyobraźnię”